sobota, 5 lipca 2014

Prolog


Długie, gęste rzęsy. Piękne, wielobarwne, roziskrzone oczy. I ta nieskazitelna cera. Rozpoznałem ją. Widziałem ją tylko raz w całym swoim życiu, ale takiego widoku się nie zapomina, nawet przy napadzie amnezji.

Jednakże była ona boginią, którą najmniej spodziewałbym się w swoich snach. Wiem jednak, że jeśli ktoś z tych nieśmiertelnych istot raczy ruszyć tyłek i z tobą porozmawiać, oznacza to, że ma ci do powiedzenia coś ważnego.

Usiłowałem skupić się i przygotować na to, że usłyszę coś, co ponownie zrujnuje moje życie „zwykłego nastolatka”. Tylko że jej nieziemskie oczy za nic mi na to nie pozwalały.

- Witaj, młody herosie – roześmiała się perliście.

Głosem, który zdecydowanie potrafił omamić każdego. Był jak sen, jak ogłuszająca morska fala, mącąca w podświadomości. Może to dlatego, że Afrodyta rzeczywiście wyłoniła się z fali?

- Posłuchaj mnie uważnie, bo nie mamy zbyt dużo czasu. To, co teraz powiem, może bardzo różnie wpłynąć na twoje życie, a myślę, że nie potrzeba ci wielu zmian. W następnym czasie staniesz przed najtrudniejszym wyborem.

Użyła czaromowy, mówiąc mi, żebym się skupił, więc tak zrobiłem. Mimo to wciąż mój umysł był nieco zamglony i rozkojarzony.

- Wielu śmiertelnikom wydaje się, że miłość to taka błaha sprawa. Ha, nie wiedzą, jak się mylą, tak bardzo mnie nie doceniają. W twoim przypadku miłość może być najtrudniejszym z wyborów.

Miłość? Co takiego? Czeka nas bitwa o Manhattan, wojna przeciwko armii tytanów i potworów, a ta bogini z uśmiechem – co z tego, że pięknym uśmiechem – na twarzy mówi mi, że miłość będzie moim najtrudniejszym wyborem?

- Och, no nie mów mi, że jesteś taki jak oni – powiedziała Afrodyta, jakby czytała mi w myślach. – Wiem, że wierzysz w miłość. Wkrótce dowiesz się, czego chcesz.

- Czy mogłaby pani mówić jaśniej?! – użyłem całej siły woli, żeby to wykrzyczeć, a i tak zabrzmiało to jak żałosny pisk.

Bogini roześmiała się szczerze.

- Jesteś takim przeuroczym młodzieńcem. Nie dziwię się, że te dwie ślicznotki dałyby się dla ciebie zabić. Gdybyś tylko był nieco starszy o pięć tysięcy lat…

Mrugnęła do mnie i zniknęła.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz