Długie, gęste rzęsy. Piękne,
wielobarwne, roziskrzone oczy. I ta nieskazitelna cera. Rozpoznałem ją. Widziałem
ją tylko raz w całym swoim życiu, ale takiego widoku się nie zapomina, nawet
przy napadzie amnezji.
Jednakże była ona boginią,
którą najmniej spodziewałbym się w swoich snach. Wiem jednak, że jeśli ktoś z
tych nieśmiertelnych istot raczy ruszyć tyłek i z tobą porozmawiać, oznacza to,
że ma ci do powiedzenia coś ważnego.
Usiłowałem skupić się i
przygotować na to, że usłyszę coś, co ponownie zrujnuje moje życie „zwykłego nastolatka”.
Tylko że jej nieziemskie oczy za nic mi na to nie pozwalały.
- Witaj, młody herosie –
roześmiała się perliście.
Głosem, który zdecydowanie
potrafił omamić każdego. Był jak sen, jak ogłuszająca morska fala, mącąca w
podświadomości. Może to dlatego, że Afrodyta rzeczywiście wyłoniła się z fali?
- Posłuchaj mnie uważnie, bo
nie mamy zbyt dużo czasu. To, co teraz powiem, może bardzo różnie wpłynąć na twoje
życie, a myślę, że nie potrzeba ci wielu zmian. W następnym czasie staniesz
przed najtrudniejszym wyborem.
Użyła czaromowy, mówiąc mi,
żebym się skupił, więc tak zrobiłem. Mimo to wciąż mój umysł był nieco zamglony
i rozkojarzony.
- Wielu śmiertelnikom wydaje
się, że miłość to taka błaha sprawa. Ha, nie wiedzą, jak się mylą, tak bardzo
mnie nie doceniają. W twoim przypadku miłość może być najtrudniejszym z
wyborów.
Miłość? Co takiego? Czeka nas
bitwa o Manhattan, wojna przeciwko armii tytanów i potworów, a ta bogini z
uśmiechem – co z tego, że pięknym uśmiechem
– na twarzy mówi mi, że miłość będzie moim najtrudniejszym wyborem?
- Och, no nie mów mi, że jesteś
taki jak oni – powiedziała Afrodyta, jakby czytała mi w myślach. – Wiem, że
wierzysz w miłość. Wkrótce dowiesz się, czego chcesz.
- Czy mogłaby pani mówić
jaśniej?! – użyłem całej siły woli, żeby to wykrzyczeć, a i tak zabrzmiało to
jak żałosny pisk.
Bogini roześmiała się
szczerze.
- Jesteś takim przeuroczym
młodzieńcem. Nie dziwię się, że te dwie ślicznotki dałyby się dla ciebie zabić.
Gdybyś tylko był nieco starszy o pięć tysięcy lat…
Mrugnęła do mnie i zniknęła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz